2005-10-25 22:06:17 >> Idą zmiany... Praca, praca, praca. Tak najprościej mogę podsumować ostatnie dni. Studia za dnia, praca nocą, spanie kiedy popadnie. Przynajmniej ciekawa. Zatrudniłem się bowiem czystym przypadkiem do tłumaczenia gier komputerowych. Graczem jestem z zamiłowania, z lubością też wyszukuje niuanse znaczeniowe, czyję się więc jak pączek w maśle. Do tego pracuję w domku, odpadają więc problemy z czasem dojazdu (jakby ich nie było mało). Zmiany, zmiany. Zamiast byczyć się (nuda wchodzi w krew, jak alkohol - brzydzisz się, ale chcesz jeszcze), godzina za godziną stukam w klawiaturkę, tym chętniej, że ktoś ten bezproduktywny do tej pory czs zechciał kupić, i zapłacić mi całkiem przyzwoite pieniądze. Może wreszcie wyprowadzę się na własne... Ostatnie dwa dni to także widmo kaczystowskiej czwartej rzeszy. Chuj z nim, nie mam zamiaru się ciąć z tego powodu, ani spierdalać z kraju (gdzie mam pracę, studia, dziewczynę, rodzinę, przyjaciół itd.) na wspaniały Zachód, gdzie czeka mnie Wielka Szansa w teorii, a w praktyce Wielka Niewiadoma. Marzy mi się miejsce, gdzie możnaby żyć normalnie. Bez użerania się z nie-wiadomo-kim nie-wiadomo-po-co, z odrobiną zwykłej ludzkiej życzliwości (miało być "solidarności", ale obecnie to słowo nadaje się wyłącznie do podcierania dupy - co niektórzy z upodobaniem robią). Kurwa mać, dlaczego niektórzy uważają za swój święty obowiązek wtrącać się do życia innych? Ech... Mam pewien projekt. Co z niego wyjdzie - może kiedyś napiszę... Robię się coraz bardziej pragmatyczny i zawzięty do bólu (najczęściej innych). Cóż, życie ogólnie jest niebezpieczne. Kapłanom tolerancji życzę wszystkiego najlepszego - zmniejszając ludzkie charaktery i siłę przebicia, dajecie mi nóż do ręki. Niestety tym samym niszczycie osiągnięty przez wieki system, dlatego gdy zaczną was zabijać, wypatrujcie mnie w pierwszym szeregu... Zajęty, zajęty, zajęty. Posprzątać pokój, odkurzyć i wyspać się. A rano - klik, klik, klik... skomentuj (1) 2005-06-30 17:29:58 >> O językach (nie)naturalnych. Modne się zrobiło tworzenie własnych języków. Do RPG, opowiadań fantasy, czy czego tam (szkoda tylko że nie do butów :D). Przypatrzmy się temu fenomenowi bliżej. Większość znanych mi przypadków podpada pod 2 grupy: - zmieniona nieco składnia, czasem też morfologia, język aglutynacyjny (bo z fleksyjnymi to prawdę mówiąc niewiele da się łatwo zrobić) - składnia SVO (podmiot-orzeczenie-dopełnienie), morfologia nierozwinięta, braki strukturalne (bo powstały język w tłumaczeniu dosłownym wygląda jak "Kali kupić krowa zjeść krowa") zamaskowane niezrozumiałą pisownią typu "xhhjsdf dfs kjiiw" Niezrozumiałość takich języków zasługuje na osobne potraktowanie. W końcu, jeśli trudzimy się stworzeniem jakiegoś systemu językowego zamiast poprzestawać na kilku nazwach własnych (co egzotykę musi nam dawać tak czy inaczej), powinniśmy traktować to choć trochę serio. Tymczasem powstają nam potworki każące myśleć, że ich autorzy w życiu nie słyszeli słowa "fonologia". Zasadniczo problem dzieli się następująco: 1. Język był używany przez rasę podobną do ludzkiej, a w każdym razie z podobnymi organami mowy. W tym wypadku należy zadbać o to, by był on możliwy do wymówienia i zrozumienia. 2. Języka tego używała rasa z organami mowy diametralnie innymi od ludzkich (np. inteligentne owady). Wtedy mamy mniej ograniczeń z tytułu wymowy. Jednak zapisywali ten język ludzie, ograniczeni swym słuchem/pojmowaniem języka. Jeśli nie chcecie używać także specjalnego pisma, postarajcie się, by brzmiało to tak, jakby słyszał to człowiek. Wszystko, co napisałem powyżej, odnosi się do języków tworzonych z potrzeby egzotyki. Swego czasu, sam spróbowałem stworzyć coś takiego, w ramach eksperymentu. I co? [stream-of-consciousness mode ON] Tworzymy język. Pierwsze pytanie: po co? Do zwykłej komunikacji wystarczą nam języki już istniejące, musimy mieć jakiś konkretny cel. Istnieje coś takiego jak determinizm językowy - zakłada on, że język kształtuje świadomość, przynajmniej w pewnym stopniu. Pozostawmy w spokoju kwestię zasięgu tych zmian... Mamy cel. Orwell, w Roku 1984 opisał tworzenie "nowomowy", języka celowo ograniczonego dla potrzeb kontroli nad człowiekiem (obywatel idealnego państwa komunistycznego miał np. nie pragnąć wolności, gdyż nie znałby w ogóle takiego pojęcia). Tu skupimy się na czymś zupełnie odwrotnym; na języku, który w miarę używania będzie uczył nawyku skutecznego myślenia, rozwijał umysł w miarę poznawania go (przy czym, co b. istotne, rozwój ten zachodziłby bez świadomej kontroli). No i dopiero pojawiają się schody. Wymowa - zawsze można coś wymyślić, poza tym system mamy dany (organy mowy), i mniej więcej ustalone rządzące nimi reguły. Składnia - niewielki problem, aczkolwiek może pojawić się konflikt znaczenia, które zakłada system. (np. zakłada liniowe postrzeganie czasu - przez co trudniej jest wyjść poza te ramy) Zakładamy język aglutynacyjny, w razie potrzeby się zmieni lub morfologia rozwinie się sama :D Główny problem to: jak przekazać "sedno rzeczy"? Język przypomina krojenie rzeczywistości. Wyobraźcie sobie wielką kartkę w kratkę. Rzeczywistość możecie opisywać wyłącznie za pomocą konkretnych kratek - coś jak na ekranie komputera. Kratki to poszczególne cechy/pojęcia. Im mniejsze kratki, tym przekaz dokładniejszy, lecz zarazem dłuższy. Nigdy jednak nie przekażemy dokładnie tego, o co nam chodzi (empatia nie rozwiązuje tego problemu, przynajmniej na podstawowych stadiach). Całą resztę, to wypełnienie pomiędzy punktami kluczowymi, odbiorca musi sobie uzupełnić sam. Jest jedno rozwiązanie, którego wolałbym uniknąć: Kodeks. Języki mistyczne posiadają bardzo dziwną budowę, często bezsensowną z teoretycznego punktu widzenia. Słowa posiadają jednak moc. Czasami ten efekt utrzymuje się pomimo błędów w wymowie. Czemu? Otóż dzięki odniesieniu do tzw. Kodeksu, zewnętrznego "słownika pojęć", bytu klasy egregora, który utrzymuje stabilność i jednorodność systemu. Wady? Primo, nie lubię systemów, które nie utrzymują się same (patrz 2 notki wcześniej), i secundo, jeśli sam mógłbym stworzyć coś takiego, to automatycznie awansowałbym do rangi półboga. -_- Długo, bez sensu i wyników. Tak to jest jak się myśli nie o tym co trzeba... Cytat na dziś: "Wynik - gówno. Przypuszczalna przyczyna - błąd czynnika ludzkiego." skomentuj (8) 2005-06-11 11:18:17 >> Głupota adminów. A jakby ktoś się pytał, powrót spowodowany jest unicestwieniem naszego (z Kamykiem), pączkującego bloga. Admini serwisu eblog.pl "nie przewidzieli" pożaru w serwerowni, który zniszczył nie tylko sprzęt, ale jakimś cudem większość kopii zapasowych. Jak można być tak głupim? Szczególnie że zapaliła się wadliwa instalacja... No cóż, moje zdanie brzmi: NO EXCUSES. Mieliście swoją szansę, wracam na stare śmieci. skomentuj (0) 2005-06-11 11:13:01 >> Kocioł, kazłamanie i maszynka do mięsa. Chwila przerwy, sekunda choćby, rozprostowanie zwojów mózgowych (hipotetycznie u gryfa istniejących).... Gryf mianowicie ma sesję. Nie zdjęciową, nawet nie RPG. Tą, co regularnie dwa lub więcej razy w roku dopada studentów. Tyle dobrego, że nic nie mam w plecy. Tyle złego, że od poniedziałku w 4 dni pod rząd są 4 ezgaminy TT_TT niech ktoś mnie zastrzeli. Żartuję oczywiście. Jeszcze mi tak nie jebło coby o samobójstwie myśleć. Choć przyznam, uczenie się historii (histerii?) Anglii w 3 dni, gdy przez cały rok było się na 1 wykładzie, nadweręża stan umysłowy i emocjonalny. No, ale w czwartek koniec. Wreszcie będzie można się zająć czymś przyjemnym, jak wyjazd do mojego maleństwa ^-^, odnawianie pokoju który od dawna się o to prosi, czy też pójście do pracy. A tymczasem...Hm, co wiemy o rewolucji przemysłowej? * * * Żałoba za samobójcą - ciekawe czy da się z tego zrobić większą hipokryzję? Choć znając ludzi, na pewno coś wymyślą. A oznaki żałoby są po to, by rozgrzeszyć. Powiedzieć: "Patrzcie, żałuję. Jest mi smutno, jestem nieszczęśliwy, szkoda że odszedł..." A po chuj żelazny żałujesz, się zapytam. Po kiego wała ci teraz ta smutna maska na mordzie? Jakby naprawdę ci zależało, to by nie odszedł. Pomógłbyś rozwiązać problemy, lub choćby siłą zaciągnąć go do kogoś, kto potrafi. A skoro się poddajesz lub nie próbujesz, skoro jedyne co potrafisz to tęsknić, gdy go nie ma, to idź za nim. Na tym świecie mamy już takich za dużo. Może ktoś powie, że w ten sposób okazujemy szacunek dla śmierci, dla osoby zmarłego, yada yada bla bla bla kultura i wychowanie... A na czym się w takim razie ta kultura opiera? Niewierzący, praktykujący? Domyślcie się sami. [wszelkie wymienione tu osoby są fikcyjne i podobieństwo do osób istniejących możecie sobie wsadzić. A i tak mi ktoś coś wytknie.] * * * W pogoni za funkcjonalnością niekiedy zatraca się piękno. Kariera zabiera nam zdrowię i czas, który możemy poświęcić bliskim. A logika...ta pożera nas samych. Popełniłem kardynalny, choć mało widoczny błąd. Ale o tym za chwilę, teraz czas na małą demonstrację. Weźcie jakiś sztywny, dość ciężki, podłużny przedmiot. Na przykład ołówek, czy kawałek pręta. Połóżcie go na stole lub podłodze. Teraz delikatnie weźcie za jeden koniec i zacznijcie ciągnąć. Zauważcie, że przy zianie kierunku obiekt grzecznie podąża za siłą. A teraz spróbujcie prowadzić go po podobnej trasie, pchając z drugiej strony. I co? Wymyka się? To jest właśnie resonant yaw - słabość systemu. Nie wierzę w dobro, czy zło w "tradycyjnym" tego słowa znaczeniu. To arbitralnie ustanowione wartości, narzucone nam, by np. chronić stabilność społeczną (wiem że nie chronią, ale czasy się zmieniają). Kiedyś jednak usłyszałem zupełnie inną definicję: No więc chodzi o to, że dobro zawsze zwycięża. Co, nie? Chwila moment, nie dokończyłem. Jest dobre właśnie dlatego, że zwycięża. Dobre rzeczy charakteryzują się bowiem wewnętrzną stabilnością, dzięki której mogą przezwyciężać swoje wady, bądź je naprawiać. W tych złych natomiast gdy pojawią się słabości, zaczynają psuć funkcjonowanie całego systemu. Taki układ nie może istnieć wiecznie, rozsypie się sam z siebie, nawet bez przeciwności z zewnątrz. Według tej definicji, logika jest zła. Błąd w założeniach, lub na pewnym etapie rozumowania, zostaje powielony w każdej następnej derywacji, które coraz bardziej odbiegają od prawdy. Nie nadaje się logika na system główny. Doskonale na poboczny, ale nie na główny. Wracamy do punktu wyjścia. Mam tylko nadzieję, że uda mi się to wszystko połączyć w harmonijną całość... Motto na dziś: "Człowiek zapomniał, że Rozum dano mu za sługę, nie za pana" skomentuj (1) 2004-06-29 20:49:12 >> Czekam, czekam... Małe, SD-kowe gryfiątko radośnie obija się o ściany klatki mego serca... Niu, naszekałem się sporo... Ale jutro, już jutro zobaczę znowu moją cudowną strzygę... Niaf...Miłość jest jednak potrzebna do życia. Może nie leczy i nie słodzi zawsze, bo ostra jest jak brzytwa..rani, bo zależy nam za bardzo. Ale i wyrównuje pewne życiowe wyboje, daje nową ostrość myślom - jeśli tylko nie zaślepi. A zresztą, co tam będę gadał. Czas próbuję tylko zabić... Jeszcze 15 godzin... Motto na dziś: "Tread softly..." skomentuj (5) 2004-06-26 02:13:33 >> Spalony kryształ zawitał w te progi... . .. ... . . . [rozgląda się po zastanym śmieciowisku] Co za burdel. Nic się nie chce... O nieee, nie przez pogodę bynajmniej. Dużo rzeczy się porobiło. I porąbało, ale to inna działka... Minęło tyle czasu... Dużo bez netu, trochę kontaktu z ludźmi na żywo... Paradoksalnie "większy kontakt" jest jakby szklaną klatką. Widać dużo, ale wydostać się nie można.. Spotkać na żywo, choćby dotknąć... Szczególnie boli, gdy brakuje na żywo tych, na których najbardziej zależy. Ano właśnie. I tu wypadałoby odkurzyć stare śmieci, bo wydarzyło się wiele... . . [bierze łopatę] . [patrzy intensywnie przez chwilę] . [wyrzuca łopatę, zamieniając ją na wielką szuflę do śniegu] . [znika w stertach kurzu, wzbijając szare obłoki...] . . . . . No. Chyba dosyć. Porządnie gniazdo wygląda [tak, łudź się dalej..]... Tylko puste. Albowiem trzeba wiedzieć, że nie jestem całością już, tylko połówką. I to od dłuższego czasu. Takie dziwne, wyjątkowe stworzenie się trafiło..pokręcone, lecz wspaniałe na swój sposób. Tylko dlaczego mieszka o pół polski stąd? Heh... Słodkie chwile, i ból rozstania.. Samotności.. Przez ostatnie miesiące poznałem dobrze to uczucie. Odległość tego jednak nie zniszczy,...co próbują zrobić ludzie. Tych, którym przeszkadza ta sytuacja, jeszcze zrozumiem. Poznaniu wymykają się jednak ci ograniczeni... Ciąg dalszy nastąpi, gdy przejdzie mi chęć mordu. Motto na dziś: "Nie kłóć się z głupcem... Zastrzel, jak wściekłego psa. Najlepiej w plecy, niech zdechnie w niewiedzy..." skomentuj (3) 2004-04-06 11:40:01 >> Wysepka.. .. w oceanie sieciowej niebytności. Czyli notka po to, żeby blog istniał dalej. Cytat na ten raz: "W tym roku ludziom się miesiące popieprzyły --" (kto słyszał, ten wie o co chodzi...) skomentuj (6) 2004-01-22 21:28:18 >> Griffin off-line... Heh. Stało się. Wymuszona dłuższa przerwa w Sieciowej działalności, przynajmniej do czasu stałki... Ostatnia szansa, by pożegnać chwilowo osoby odwiedzające to śmieciowisko... Żegnajcie. Cytat na dziś: "...niedawno wyszedłem z gniazda. Żeby wiedzieć, muszę widzieć..." skomentuj (8) 2004-01-13 23:17:56 >> Pomoc techniczna, proszę czekać... Nie no, ja się kiedyś pochlastam. Najpierw Blog.pl pada (akurat wtedy, kiedy mam chęć wrzucić notki, ne?), potem kolorki. A od poprawiania posypało się wszystko. Kurwa: Przepraszam wszystkich, którzy podejrzewają u siebie objawy daltonizmu. Po prostu nastąpiło chwilowe jak na razie... przemieszanie kolorków. A nowy lay przemieścił się z kolei w czasie... Na razie go po prostu brak. PS. Nie zaczyna się zdania od "A więc:", stąd ta kurwa. Cytat na dziś: "Teoria jest wtedy gdy nic nie działa. Praktyka, gdy wszystko działa a nikt nie wie dlaczego. Tutaj łączymy teorię z praktyką - nic nie działa i nie mamy pojęcia, dlaczego..." skomentuj (8) 2004-01-13 11:15:09 >> Ai mo neng zhu Umarł człowiek. Nawet go dobrze nie znałem... A jednak coś drgęło... Zmusiło do przemyśleń. Nie chodzi o samą śmierć... Umarł, no cóż. Rzecz zwyczajna. Życie nieskończone nie jest. Zostaje tylko pozdrowić na drogę i samemu iść dalej. Ale to, co zostaje, zostawia ślad. Strata bliskiej osoby, pustka w życiu. Nie moim, ale dużo to nie zmienia. Czuję się bezsilny. Dlaczego wiedziałem, że tak się stanie? Dlaczego zawsze mam rację? Kurwa mać.... Nie pamiętam, o czym miałem pisać. Myśli, poukładane jak puzzle do kupy, rozsypały się we wszystkie strony. Poszły własną drogą. Niech im będzie na zdrowie. Znajdą sobie kogoś lepszego... Kto je będzie potrafił utrzymać. Nie nadaję się do pisania. Wybaczcie... Cytat na dziś: w tytule PS. Teraz wiem, skąd wczorajszy motyw z pogrzebami... : skomentuj (9) 2004-01-13 11:10:38 >> notka na 12-01-2004 (blogi padły) Zimno i nieciekawie. Znaczy, zależy w jaki sposób. Bo na brak pewnych atrakccji w życiu nie mogę narzekać. Za to coś miłego, co rozbłysłoby radosną iskierką i wniosłoby trochę ciepła w szarość zimy trzyma się ode mnie z daleka. Choć może się to już zmienia... *_+ Gryf spędza ostatnio w domu nieprzyzwoicie dużo czasu... Nieprzyzwoitą jest tu każda ilość ponad absolutną konieczność. Stagnacja, zastój i szarość jeszcze gorsza niż na zewnątrz. Pretensje o byle co (przeważnie akurat o rzeczy najmniej ważne), ale żeby coś z tym zrobić to nieee, bo po co? A Arael siedzi i to wszystko ściąga. I jak później wygląda moja psychika? Odwiedziłem ostatnio mego dobrego kumpla - jedynego w tej okolicy. Wizytę podyktowała rozpaczliwa chęć wyrwania się z bagna, które próbuje udawać mój dom... poza tym lepiej się w kilka osób filmy ogląda ^v^ No i zrobiliśmy sobie małe oglądanko. Co miało być maratonem anime (Onizuka po prostu wymiaaata XD), przerodziło się w dwa dni pełne rozmów na dziwne, poważne tematy... Od morderstw do przeszłości, która rzuca się nam na życie... Przytaczał nie będę. Informacje poufne, rozumiecie... Wszystko (prawie) szare. Nie tak, jak przy braku woli czy ostrej depresji, ale czegoś tu brakowało. Pewnych kolorów życia. Celu i sensu akurat nie. Przynajmniej jeden problem rozwiązany. Teraz do następnego, i aby do przodu... Cytat na dziś: "Prawdziwe pogrzeby mają miejsce wówczas, gdy ludzie rozczarują się w stosunku do siebie i zmienią całkowicie o sobie zdanie..." skomentuj (3) 2004-01-05 01:06:58 >> . . . . . Powrót do normalności. I czuję się chory. Czy to nie dziwne? Standardu unikam jak ognia, wyróżniam się, a potem i tak nie wiem czego chcę... Może po prostu spokoju? Nie od znajomych, od pretensji reszty świata. Dlaczego tu nie można być po prostu sobą? skomentuj (11) 2004-01-01 23:59:44 >> Zmiana roku... ...przynajmniej wg oficjalnej nomenklatury. A rok nowy zaczął się ciekawie - BiAniołkową zabawą o perwersyjnym posmaku (przy teledyskach z Boku *^v^*) Krótko mówiąc... /me nie wiedziało, że jest takie zboczone... A teraz próbuję wyjść z zakręcenia i zastanawiam się, czy tego w ogóle chcę... Najgorętsze noworoczne pozdrowienia dla: Achi Tai'a Dushowapa Savil Raistlinki Bernstein Agnieszki Kamyka Tygi Jesteście wszyscy po prostu kochani!! :*** skomentuj (13) 2003-12-31 11:49:47 >> No to jedziemy z tym koksem... Heh. Stało się. Mam bloga. Niniejszym witam wszystkich na placu budowy ^v^ skomentuj (10) |
|
|||||||